Szaleć bezpiecznie? Czy tak można?

Joanna Opiat -Bojarska: Pewnego dnia Lena Pietrzak, dobrze usytuowana i pełna życiowego optymizmu studentka anglistyki, wybiera się z przyjaciółmi do popularnego poznańskiego klubu. Ciepła czerwcowa noc, gorąca muzyka, alkohol, spontaniczność… dziewczyna wychodzi z klubu i … znika bez śladu. Nie odbiera komórki, nie dociera do domu. To historia jedna z wielu. Czy często się tak dzieje?

Marta Jeziólkowska „Szukamy Was.pl”: Niestety tak, zwłaszcza wśród młodych osób. Najczęściej w okresie wakacyjnym. Zaginięciom sprzyja nadmiar wolnego czasu. Wydaje się Nam – obserwatorom, że osoba, która znika bez śladu musi być bezmyślna. Z łatwością ją osądzamy. Jak dziewczyna mogła iść sama do klubu? Prawda jest jednak taka, że często zaginieni – to osoby które idą do klubu grupą…

JOB: Dziewczyna nie wraca do domu, nie daje znaku życia a bliscy zaczynają się zastanawiać. Pojawia się złość, bo dziewczyna się nie odzywa. Wyobraźnia działa, a rozsądek uspokaja:

Co miało się stać? Pewnie zabalowała, spędziła noc u chłopaka, telefon się jej rozładował, albo wyłączyła go specjalnie, żeby nie zawracać jej głowy podczas miłosnych amorów. Jak ją dorwę, to jej giry z tyłka powyrywam*

Czy bliscy od razu orientują się, że mają do czynienia z zaginięciem? Czy próbują bagatelizować zdarzenie?

MJ: To zależy. Jeżeli w domu wcześniej miał miejsce już podobny incydent, bliscy często biorą na tzw. ,,wstrzymanie”.

Jeżeli jednak ich dziecko po raz pierwszy nie wróciło do domu natychmiast przystępują do działania. Chwytają za telefon i dzwonią do znajomych.

JOB: Gdy jednak telefony nie przynoszą odpowiedzi na pytanie „gdzie ona/on jest” bliskich dopadają dziwne przeczucia. Bo może jednak coś się stało?

Mam w sobie jakiś niepokój, ale nie wiem, czy to prawdziwe odczucie, czy wkręciłam się w nie sama. Może jednak pojadę na policję? Zgłoszę zaginięcie?*

Kiedy rodziny decydują się na zgłoszenie zaginięcia?

MJ: Policja to kolejny etap, następujący po obdzwonieniu znajomych, sprawdzeniu znanych miejsc, w których bliski lubił/często przebywał.

JOB: A czy pojawieniu się na komendzie policji nie towarzyszy wstyd? Czy rodziny nie mają obaw, że zostaną osądzone? Przecież każdy dobry rodzic powinien wiedzieć, gdzie znajduje się jego dziecko?

MJ: Rodzice nie wstydzą się. Są w szoku. Działają jak we mgle.

JOB: Dobrze, bliscy pojawiają się więc na posterunku policji i kilku policjantów z marszu rzuca im się na pomoc – przecież chodzi o życie człowieka?

MJ: Cóż mogę powiedzieć, oby zawsze tak było…

JO: No właśnie, nagle policjant – zupełnie obcy człowiek – przepytuje bliskich o relacje z osobą zaginioną, jej ubiór, choroby, przyjaźnie i antypatie. Zamiast organizować wielką akcję poszukiwawczą zadaje pytania, nie zawsze wygodne.

Proszę pana! U nas? Konflikty? Problemy? Co pan sugeruje? Mam dość tego, że chce mi pan wmówić, że zaginięcie córki jest moją winą!*

Jak najlepiej przygotować się do wizyty na policji, co zabrać ze sobą?

MJ: Dobrze przypomnieć sobie w co bliski był ubrany, jaki miał nastrój, czy powiedział coś istotnego…  Pomocne też będzie zdjęcie, namiary do znajomych, którzy bawili się z naszym bliskim.

JOB: Co można zrobić by zintensyfikować działania poszukiwawcze? Jak pomagać w poszukiwaniach nie przeszkadzając policji?

MJ: Można nagłośnić zaginięcie wśród znajomych, umieszczać informacje w sieci, rozwieszać plakaty, rozdawać ulotki, poprosić by informacje wyświetlały się w metrze, by znalazły się w autobusach czy taksówkach.

JOB: Dorota Pietrzak czuła ciężar mijającego czasu -kolejnych minut bezruchu i policyjnej bezczynności. Miotała się jak zranione zwierzę. Szczekała, łapała przechodniów za nogawki, gryzła, by po chwili żałośnie skamleć, merdać ogonem i błagać o pomoc.*

To działa? Ludzie nie przechodzą obojętnie koło kolejnego plakatu, zawieszonego gdzieś między innymi ogłoszeniami i reklamami? Udało się znaleźć kogoś przez taką akcję informacyjną?

MJ: Faktycznie, ludzie nie reagują już tak, jakiś kiedyś. Nie zatrzymują się przy plakacie by spekulować co zaginiony mógł przeskrobać. Jesteśmy bardziej oswojeni z tematem zaginięć i tylko rejestrujemy twarze z plakatów. Ale mimo wszystko plakaty działają. Przykładowo to właśnie plakaty pomogły odszukać nam pewną zaginioną gimnazjalistkę.

JO: Jak możemy wspierać rodziny zaginionych? Przyznam szczerze, że odebrałam kiedyś telefon od znajomej, która powiedziała mi, że zaginęła jej przyjaciółka. Zamurowało mnie. Przecież takie historie zdarzają się gdzieś daleko…

MJ: Na pewno przyda się pomoc organizacyjna – podanie namiarów na instytucje, które pomagają rodzinom zaginionych, drukowanie i rozwieszanie plakatów. Nie oceniona będzie też pomoc emocjonalna. Powinniśmy BYĆ przy takiej rodzinie, nie odsuwać się i nie bać tego tematu. To nie jest choroba zakaźna.

JO: Lato to piękna pora roku. Słońce, muzyka, urlop to wszystko sprzyja spontanicznym zachowaniom. Czy możemy zaszaleć wakacyjnie, jednocześnie zapewniając sobie bezpieczeństwo? Czy lepiej zrezygnować z wizyty w klubie?

MJ: Ważne jest, żeby zachować zdrowy rozsądek. Zacząć od błahych spraw. Idziemy do klubu? Świetnie. Ale pamiętajmy by uważać na drinki, wychodzić  do toalety dwójkami, zapewnić sobie bezpieczny powrót do domu (taksówką lub pieszo ale w większej grupie). Nie zapuszczajmy się też w miejsca, w których czujemy że może być niebezpieczne. I bardzo ważne – jeżeli już wychodzimy z nowo poznaną osobą to informujmy o tym fakcie znajomych.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

*- Fragmenty pochodzą z książki Joanny Opiat-Bojarskiej „Gdzie jesteś, Leno?”, Replika 2013

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>